Festiwal Baia das Gatas

Baia das Gatas to niepozorna rybacka wioseczka.

Baia das Gatas to niepozorna rybacka wioseczka.

Baia das Gatas to mała, senna, rybacka wioseczka położona na wschodzie Wyspy São Vicente. Jej nazwa oznacza Zatokę Rekinów, bo właśnie tam w letnie miesiące rekiny-gata odprawiają swoje gody. Nikt im nie przeszkadza i nikomu do głowy nie przychodzi, żeby wyrządzać im jakąkolwiek krzywdę. Przesąd bowiem głosi, że kto zabije rekina, ten przez rekina zginie. A wiadomo, z przesądami nie ma żartów!

Na co dzień Baia das Gatas zamieszkała jest przez kilku rybaków i znajdują się tam raptem dwa bary. Jej największym atutem są spokojne wody i ładna plaża , przy której dzięki wulkanicznym formacjom jest jakby naturalny basen. Mimo niewątpliwych uroków (Zero fal! Spokojna tafla wody! To na São Vicente rarytas!) zaludnia się w zasadzie tylko w letnie dni i weekendy, kiedy to mindeleńczycy i przebywający na wakacjach emigranci w spokojnych wodach Baia szukają ukojenia od upału.

Jest jednak jeden taki weekend w roku, kiedy ta niepozorna wioseczka zmienia się nie do poznania. Dzieje się tak zawsze w sierpniu, w weekend z pełnią księżyca. Wtedy to odbywa się tam najpopularniejszy festiwal na Wyspach Zielonego Przylądka i jeden z ważniejszych festiwali w Afryce – Festiwal Baia das Gatas.

Baia das Gatas na co dzień.

Baia das Gatas na co dzień.

Na festiwal przybywają ludzie z wszystkich wysp, miejsca w samolotach są na ten okres dawno wyprzedane, a operatorzy promów dwoją się i troją, żeby sprostać zapotrzebowaniu. Sama zaś Baia zmienia się w zupełnie inne miejsce. Ba! Powstaje w niej zupełnie nowe, odrębne miasteczko z barami i namiotami różnych instytucji i stowarzyszeń, które ten czas starają się wykorzystać na promowanie na przykład bezpiecznego seksu czy spożywania alkoholu z umiarem.

Plaża zaś zamienia się w jedno wielkie pole namiotowe, którego zagospodarowanie przestrzenne odzwierciedla swoistą hierarchię – na wschodzie, tuż przy wjeździe do miasteczka znaleźć możemy namioty najbardziej stylowe, które nierzadko przyleciały w bagażach emigrantów. Na zachodzie zaś znaleźć można zaimprowizowane strzechy zrobione na przykład z worków po ryżu czy mąki. Pomiędzy tymi dwoma biegunami znajduje się najważniejszy element: scena! Wokół tego wszystkiego zmontowane na tę okazję bary i restauracje – zarówno zbite z blachy jak i szykowne namioty. Z trudem starałam się wyszukać elementy krajobrazu znane mi z niefestiwalowej Baia!

30 edycja festiwalu.

30 edycja festiwalu.

Festiwal zawsze trwa trzy dni – piątek, sobota i niedziela i gromadzi nie tylko liczną publiczność, ale również znakomitych artystów. W tym roku 8-9-10 sierpnia odbyła się 30 edycja Festiwalu Baia das Gatas, co czyni go seniorem kabowerdeńskiego rodu festiwalowego! A, uwierzcie, jest on liczny, bo czego, jak czego, ale festiwali na Cabo Verde nie brakuje!

Wszystko zaczęło się w 1983, kiedy to grupa mindeleńskich artystów na czele z Vasco Martins zorganizowała małe, niepozorne jam session. Przez lata festiwal urósł do rangi najbardziej znanego i uznawanego festiwalu i odbywa się regulaenie co roku. Jak do tej pory był tylko jeden wyjątek. W tym roku motywem przewodnim była morna – kabowerdeński gatunek muzyczny rozsławiony m.in. przez Cesarię Evora. Na piątkowej scenie wystąpił sam Vasco Martins, w towarzystwie gwiazd znanych także zagranicą takich jak Nancy Veira czy Neuza. Gibaliśmy się także do hip hopowych rytmów Bossa AC, którego piosenkę „Sexta feira” („Piąteczek” notabene) znają chyba wszyscy (i nucą, kiedy zbliża się piąteczek).
Sobota jak zawsze zdominowana była przez rytmy reagge, zaś w niedzielę spełniły się marzenia wielu dziewcząt – zaśpiewał dla nich popularny Anselmo Ralph. Czyje muzyczne marzenia spełnią się następnym razem? Przekonamy się za rok!

Reklamy