Moje top 5

Widok z okna w Pedra Badejo

Widok z okna w Pedra Badejo



Jakie miejsca na Wyspach Zielonego Przylądka sa wyjątkowo bliskie mojemu sercu? Zapraszam na subiektywne top 5.

Miasto Pedra Badejo

Była noc, ciemna noc kiedy przyjechałam na Cabo Verde. Miejsce, w którym mieszkałam oddalone było jakieś 30 minut jazdy w ciemnościach od lotniska. Aż tu nagle, nadal w ciemnościach, przejechałam przez jakby bramę z liści bananowca i dojechałam do miejsca na plaży. A na tej plaży tłumy ludzi, wielgachna scena i muzyka do 8 rano. Takie jest moje pierwsze wspomnienie z Cabo Verde, pierwsze wspomnienie z Pedra Badejo, do którego przyjechałam w dzień festiwalu. Aby miasto wyglądało tak jak wtedy, trzeba było czekać kolejny rok. I obiektywnie, wcale nie jest to najładniejsze miejsce na Cabo Verde. Wręcz przeciwnie. Ale to właśnie tam, dzięki spotkanym ludziom po raz pierwszy na Cabo poczułam się jak w domu.

Wyspa Santiago

Santiago

Santiago

Miejscowość Pedra Badejo, o której wspominam powyżej położona jest na Wyspie Santiago i nie mogłabym i o tej wyspie nie wspomnieć, bo to ją jako pierwszą eksplorowałam. I na zawsze pozostanie w moim sercu – uwielbiam ją za to, że jest najbardziej wyrazista ze wszystkich wysp, rzekłabym nawet charakterna! Mnie urzekła kolorowymi targami, na których można kupić wszystko, zielonymi wąwozami pełnymi bananowców i drzew papai. Za to, że w pewnym sensie ze swoimi górami, plażami i kulturą, głównie muzyką jest takim Cabo Verde w pigułce. Jeśli nie pokochałabym Santiago, to nie pisałabym tego tekstu z Cabo Verde 5 lat później, bo zapewne opuściłabym je po 6 miesiącach, tak jak to było w planie!

Wyspa Maio

Maio

Maio

Przy dobrej pogodzie, czyli w miarę często, Wyspę Maio widziałam ze swojego pokoju w Pedra Badejo. Ale paradoksalnie, była to ostatnia z wysp, jaką odwiedziłam. Podejść miałam kilka, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie, aż wreszcie się udało. I może przez to, że jest jakby poza głównymi szlakami wyjątkowo za nią tęsknię? A jest za czym tęsknić. Jeśli miałabym wynaleźć nowy synonim dla pięknych plaże, miejsca będącego kwintesencją spokoju i relaksu, to z pewnością byłoby to „Maio”!

Miasto Mindelo

Mindelo

Mindelo

Do położonego na wyspie São Vicente miasta Mindelo – zawsze czułam miętę, nawet jeszcze przed pierwszą wizytą. W niezrozumiały sposób zawsze czułam jaką niewymowną sympatię do tego położonego w spokojnej zatoce miejsca. Mieszkałam na kilku wyspach, ale od zawsze chyba wiedziałam, że to właśnie w Mindelo jest mój dom (albo, mówiąc ściśle dom, z którego już się nie wyprowadzę:). I nie pomyliłam się. Uwielbiam to miasto przede wszystkim za przepiękne zachody słońca, za kolorowe ulice, za to że zawsze rozbrzmiewa muzyką, nawet w ciche niedzielnie przedpołudnie! A także za to, że bez problemu mogę z niego „uciec” na moją ulubioną plażę czy czy też….wskoczyć na prom i wybrać się na sąsiednią wyspę Santo Antão!

Wyspa Santo Antão

Santo Antao

Santo Antao

No bo właśnie, ja, która zamieszkałam pośrodku Oceanu Atlantyckiego tak naprawdę najbardziej uwielbiam góry! I wszędzie gdzie jestem szukam górki lub pagórka, który byłby pretekstem do wspinaczki. A takich pretekstów na Santo Antão nie brakuje. Do dziś pamiętam, jak pewnego razu – znając i zachwycając się wszystkimi wyspami szłam, nie po raz pierwszy zresztą, doliną Paul i jedyne co miałam w głowie, to było słowo „Wow!”

Wszystkie te miejsca łączy jednak jedno – wszędzie spotkałam cudownych ludzi, dzięki którym każdy zakątek Cabo Verde jest tak naprawdę moim ulubionym.

A Tobie jakie miejsce zostało najbardziej w sercu?