W salonie

Plusem kolorowych warkoczyków jest też to, że łatwo dziecko "namierzyć".

Plusem kolorowych warkoczyków jest też to, że łatwo dziecko „namierzyć”.

Czasem czuję się jak mała, ciekawska dziewczynka, która podpatruję mamę podczas malowania. I one pewnie tak czasami patrzą na mnie. Mam inne włosy, inny kolor skóry, na którym szybko widać na przykład czerwony placek, który powstał, bo miałam założoną „nogę na nogę”. I tak się sobie wzajemnie przyglądamy, czasem może nawet zazdroszcząc jasnych, prostych włosów (nie wiem czy ktoś mi zazdrości, nie ma czego!), albo czarnej afroczuprynie (no przyznam się, czasem zazdroszczę)… a właściwie zazdrościłam, odkąd dowiedziałam się ile to z nią pracy!

Tak jak wszędzie, ludzie są różni, mają różną urodę. Tak tu na Wyspach Zielonego Przylądka są babeczki o mniej lub bardziej bujnych czuprynach. Ale i one muszą się czasem nacierpieć, żeby uzyskać pożądany efekt! Nie raz wymieniłyśmy między sobą uwagę – Piękna chcesz być, to cierp!

Wałki wcale nie są obciachowe!

Wałki wcale nie są obciachowe!

Z lekką nutką ulgi odkryłam na przykład, że wiele kobitek po prostu doczepia sobie włosy. Takie sztuczne pasemka… przyszywa się do uplecionych tuż przy głowie warkoczy albo wplata się w między włosy naturalne, dzięki czemu warkocze są o wiele bardziej okazałe. Nierzadko taką fryzurę, aby się dobrze trzymała trzeba zalać… gorącą wodą! Auć!

Z warkoczykami to w ogóle fajna sprawa. Oprócz tego oczywiście, że ich zrobienie zajmuje dużo czasu, to potem przez kilka dni problem z czesaniem głowy z głowy. I teraz się nie dziwię, czemu tak wiele dziewczynek ma takie zmyślne wzorki na głowie, często zakończone koralikami. Dodatkowy plus koralików? Po prostu słychać, że dziecko się zbliża. Czasem jest to informacja bardzo przydatna. 🙂

Oj, ciężka to praca!

Oj, ciężka to praca!

Ale odkąd sama próbowałam uczesać pewną sześciolatkę (i to w zwykły warkocz)… szacun, szacun i jeszcze raz szacun dla każdej, która takie warkoczyki potrafi zrobić. Szacun za zwinność palców, wyobraźnię i przede wszystkim za cierpliwość. Ja co najwyżej nadawałabym się do ulizywania fryzur, do czego używa się wazeliny.

Oprócz rozwiązania tajemnicy bujnych warkoczy zdziwiła mnie jeszcze jedna rzecz… a mianowicie to, że wałki są postaciami jak najbardziej publicznymi i można w nich ze spokojem iść na zakupy i paradować po mieście. Inna sprawa, że tu służą one bardziej do „prostowania” włosów, niż kręcenia loków. Cóż, co czupryna, to obyczaj!

Reklamy